
LXXII: Batman (1989)
Listopad 20, 2008Batman 
Odkąd masową wyobraźnią zawładnął Mroczny Rycerz Christophera Nolana zaczęły się nieskończone debaty na temat tego, który Batman jest lepszy. Zatwardziali fani twórczości Burtona przystają na swoim, młodzi natomiast wybierają najnowszą odsłonę przygód Nietoperza. Jak to wygląda po latach?

Pomimo tego, że Batman pozostaje nadal świetnym filmem nie powalił mnie, kiedy sięgnąłem niego po latach. Pamiętam, kiedy oglądany za młodu w telewizji Batpod wywoływał we mnie podekscytowanie jak cała gama gadżetów Batmana. Dzisiaj wywołuje pewien uśmiech na twarzy. Tim Burton zawsze oscylował w klimatach “bajkopodobnych” i ponurych. Świat jego filmów zawsze sprawiał wrażenie oderwanych od rzeczywistości i dlatego kino tak je kocha. Z drugiej jednak strony w Batmanie odczuwa się coś, co trudno mi jednoznacznie określić. Najczęściej przychodzi mi na myśl sama postać Batmana. Być może był to zamierzeniem Burtona, ale zdaje mi się, że w jego filmach Batman był zawsze na uboczu. Więcej do popisu miały role żeńskie i wszelkiej maści badguye. I trzeba przyznać, że to podkreślało samotność Człowieka Nietoperza.

Plastycznie i wizualnie filmy Burtona to arcydzieła pełną gębą. Pomimo, że świat Batmana wygląda jak uniwersum koszmarnych zabawek z przeklętego domu to ich urok przysłania niedociągłość scenariusza. I to jest właściwie jedyny zarzut, do jakiego mogę się przyczepić. Podczas oglądania miałem wrażenie, że to jednak film dla młodszej widowni a cała ponura otoczka filmu służy jako cudne opakowanie. Nie mam tu jednak na myśli, że scenariusz jest słaby – przeciwnie – jest dobry, ale trąci nieco myszką. Nieco irytujący może się wydać jeszcze Michael Keaton, który zbiera tyle samo krytyki co pochwały za rolę Bruce’a Wayne’a. W tym filmie moim zdaniem pierwsze skrzypce Jack Nicholson i Kim Basinger. Uważam, że Burton kocha w swoich filmach postaci kobiece. Ja je po prostu uwielbiam x).

Po Mrocznym Rycerzu trwa dyskusja – kto lepszy – Heath Ledger czy Jack Nicholson? Mam na to swoją odpowiedź. Nicholson przedstawił zupełnego świra, wariata i psychola, który ma równie szalony jak on sam plan wybicia populacji miasta Gotham. Ledger w moim rozumieniu jest bardziej “dzisiejszy” i… lepszy. Kiedy jego Joker pojawia się na ekranie ludzie w kinie wyciągają głowę przed siebie, by ujrzeć go jeszcze lepiej. Ta postać masakruje, wciąga i jest niej coś magicznego. Joker Nicholsona sprawia wrażenie wariata z cyrku, równie demonicznego, ale nie tak sugestywnie dążącego do celu. Nicholson moim zdaniem postawił na zabawę. Gdybym spotkał Jokera w wykonaniu Ledgera to jego właśnie bym się przestraszył. I tego mlaskania x). Nicholson wiedział, że gra w adaptacji komiksu. Czuł, że to będzie zabawa i wyszło mu to świetnie, aczkolwiek kreacja Ledgera jest mroczniejsza i przez to bardziej na czasie.
Pomijając wszelkie za i przeciw – Batman Burtona to plastycznie i muzycznie wymuskane dzieło. Muzyka Danny’ego Elfmana to arcydzieło. To film, gdzie zło jest umowne, dosłowne a Batman po prostu jest dobry. Jeden z lepszych filmów lat 80tych, świetny klimat, scenografia i było nie było – dzieło Tima Burtona.
Batman
FilmWeb | IMdB | Rotten Tomatoes
