h1

CVIII: Uprowadzona córka

styczeń 2, 2009

Uprowadzona

To film, o którym trudno powiedzieć, że jest zły. Fabuła jest prosta jak drut i chociaż to już trzeci film pod rząd, w którym zemsta jest motorem napędowym akcji to stwierdzam, że oglądało się świetnie.

Słyszałem, że pierwotnie główną rolę miała zagrać… Steven Seagal. I sumie nie byłem zdziwiony, bo to te chodzące aktorskie drewno grywa właśnie w takich filmach. Dlatego wielkim plusem Uprowadzonej jest Liam Neeson. Gra gościa o imieniu Bryan, któremu Albańczycy porwali córkę (Maggie Grace), by sprzedać ją na czarnym rynku. Wcześniej ów córka wybrała się na wycieczkę do Francji ze swoją puszczalską koleżanką. Jeszcze na lotnisku spotykają faceta, który proponuje im podwiezienie. Stąd już tylko o krok od porwania. Pomimo tego, iż Bryan jest już na emeryturze (do tego rozwiedziony z żoną (Famke Janssen)), doskonale pamięta doświadczenia z pracy dla państwa jako zapobiegawcy od złych rzeczy. Najkrócej rzecz ujmując – kidnaperzy mieli pecha porywając jego córkę i zgodnie z założeniem Bryana albo mu ją oddadzą, albo poniosą srogie konsekwencje.

Mieliśmy już całą masę podobnych filmów, jednak Uprowadzona różni się od całej reszty nieco innym podejściem do formy. Liam Neeson gra baddasa, jakiego widz uwielbia – z nikim nie bawi się hocki klocki. Idzie do celu po trupach, dokładnie tak jak zapowiedział. Jego metody są szybkie i skuteczne. Neeson nie bawi się w przemowy o miłości i sprawiedliwości, tylko idzie jak taran i wystrzeliwuje każdego, kto miał czynny udział w porwaniu jego córki. Plusem filmu jest również to, iż pomimo mocnej dawki przemocy twórcy nie przekroczyli granicy złego smaku i nie stawiają Bryana w złym świetle. O nie. Przez cały film widz mu kibicuje i kiedy ustrzeli kolejnego sukinsyna podskakujemy z radości. Inna sprawa – dialogi. Spora ilość kwestii zapada w pamięć. Można powiedzieć, że są to humorystyczne akcenty umilające seans. I najważniejsze jest, że to wszystko doskonale ze sobą współgra.

Nie jest to oczywiście film bez wad. Wielu widzów wspominało o realizmie scen akcji. Owszem, film sprawia takowe wrażenie, jednak kilka scen, m.in. ta, w której Bryan zdołał zabić pięciu gości uprzednio niszcząc rurę, na której był zawieszony. Tu sobie pomyślałem – akurat. I to była pierwsza scena, w której poczułem lekki zgrzyt. Można też wspomnieć o gościu, który niemal zdołał uciec Bryanowi. Niemal, bo kilka chwil później rozjechała go ciężarówka x].

Ale olać to. Pomysłodawcą scenariusza był Luc Besson a to jest facet, który lubi wymyślać filmy akcji napakowane chwilami czarnym poczuciem humoru. Myślę, że jedyną słabą częścią tego filmu było jego zakończenie. W porównaniu do reszty scen był nieco zbyt cukierkowo. Do tego motyw z piosenkarką. Happy end pełną gębą.

Podsumowując; Uprowadzoną ogląda się świetnie. Rewelacyjny Liam Neeson, nieustające tempo akcji i świetne dialogi. Krytycy zawiesili już na nim psy, ale tym razem można olać ich jęczenie i po prostu dobrze się bawić. Wersja na DVD ma być rozszerzona o kilka mocniejszych scen, co dodaje filmowi etykietkę +18 i jeszcze większą satysfakcję z oglądania. Takie kino akcji mogę oglądać.

Uprowadzona
FilmWeb | IMdB | Rotten Tomatoes

Jeden komentarz

  1. wzięta, nie uprowadzona:D z kolei jak na emeryta Liam wygląda dość młodo :)



Dodaj komentarz