
CXI: Adrenalina. Run, Statham! Run!
Styczeń 5, 2009Adrenalina 
Bardzo dobra parodia kina akcji! Oglądając ten film niesamowicie się ubawiłem patrząc na wyczyny Stathama robiącego kompletną rozróbę w Beverly Hills. Twórcy Andrenaliny podeszli do tematu bardzo swobodnie i zaoferowali rozrywkę na porządnym poziomie dając jednocześnie do zrozumienia, żeby nie brać tego na poważnie.
Największą zaletą filmu jest nieustająca do ostatniej sekundy akcja, wspaniałe wykorzystanie prostego pomysłu na film i chyba najlepsza rola Jasona Stathama w całej jego karierze. Wszystko zaczyna się od momentu, kiedy to Chev Chelios budzi się we własnym łóżku w bardzo dziwnym stanie. Docierając do pokoju z TV odnajduje płytę z napisem “FUCK YOU” i dzięki niej dowiaduje się, że wstrzyknięto mu “chińskie syntetyczne gówno”, które sprawi, że wkrótce wykorkuje. Póki co, jedynym ratunkiem okazuje się bycie w ciągłym ruchu, by utrzymać poziom adrenaliny we krwi. Chev więc biega, biega, klnie i szuka sprawcy. A wszystko to robi w niesamowicie śmieszny, czasami makabryczny sposób. A nam nie w sposób się nudzić oglądając ten poryty do granic film.
Co trzeba zaznaczyć – to nie film dla młodszej widowni. Zobaczymy latające kończyny, usłyszymy masę przekleństw i… publiczne uprawianie seksu Cheva z jego dziewczyną :D. Takich skryptów nie pisze się na trzeźwo, ale grunt, że scenariusz jest i film nie jest stricte bezsensowny.
Swego czasu obejrzałem Shoot ‘Em Up i mimo podobizn Andrenalina jest bardziej znośna, choćby dlatego, że tutaj nie przeginają z obrzydlistwami typu uprawianie seksu z trupem i wieczne strzelanie do wszystkiego, co żywe. Oczywiście, nie każdy trawi takie poczucie humoru, ale póki wszystko jest zamierzone – da się oglądać.
Podsumowując; film zrobiony nieco w stylu Guya Ritchiego, charakterystyczny styl ujęć, mocna muzyka, świetny montaż i Amy Smart na dokładkę. Idealny film na piątkowy wieczór, kiedy już grzeczne dzieci pójdą spać :D.
Andrenalina
FilmWeb | IMdB | Rotten Tomatoes

