
CXXII: Religulous. Śmiać się czy płakać? Pomyśleć!
styczeń 29, 2009Religulous 

Za każdym razem, kiedy obejrzę film traktujący o religii stawiam sobie masę pytań. Przeczucie mi mówi, że od zainteresowanych nie dostanę zadowalającej odpowiedzi. Religulous to dokument, w którym William “Bill” Maher” przeprowadza serię wywiadów z ludźmi, których zdaniem odwalają kawał dobrej roboty; jest to albo ktoś podający się za Jezusa Chrystusa albo ktoś, komu się wydaje, że Islam nie podbija świata, tylko po prostu szerzy swoje poglądy. To dokument nie tylko mówiący o absurdach związanych z religią, ale też w sposób momentami komiczny (świetne wstawki “komentujące” poziom kretynizmu osób, z którymi Maher rozmawia) przedstawiający świat ludzi, którzy w imię Boga nie zdają się BYĆ, ale SĄ osobami, którzy sami sobie wyłączyli mózg i słuchając ich nie w sposób się śmiać i jednocześnie być przerażonym.

Kiedy oglądam takie filmy zastanawia mnie jakim cudem wiek XXI nazywany jest okresem rozumu i zwycięstwem ludzkiego umysłu? Większość nas nie wybierała wiary – zanim jeszcze do naszych mózgów dotarło czym w ogóle jest religia już chodziliśmy do kościoła i broń boże – nie mogliśmy opuścić ani jednej mszy by nie tracić w oczach sąsiadów/ dziewczyny/ chłopaka/ babci rodziny/ wszystkich razem wziętych. Bill Maher odwiedzając kilka znaczących dla różnych religii miejsc i różne osobowości stara się usłyszeć kilka odpowiedzi na – wydaje się – całkiem proste pytania. Trudna sprawa, zważywszy, kiedy ma się do czynienia z żywą ścianą ślepo uzbrojoną we własne przekonania. Ale nie chcę być ironiczny czy obrażać kogokolwiek. Twórca genialnego Borata już dał o sobie znać, że kręci po to, by rozśmieszyć i przy okazji przerobić tabu na chleb powszedni. Oczywiście, życie nie bajka, nie przekonasz naraz milionów ludzi, że twoja racja jest jedyna i prawdziwa. Nie każdy w końcu urodził się Chrystusem i póki nie pokażesz, że chodzisz po wodzie (co potrzebne Nam jak psu na budę) nikt nie weźmie twoich słów na serio.

Niestety, dokument pokazuje faceta, który podaje się za… Jezusa Chrystusa. Jakby jego następcę. Facet głównie specjalizuje się w pompatycznych przemowach i wiecznie przeciera usta chustką. Brakowało mu już tylko chusty a’la Michael Jackson. Wydaje się, że kiedy prowadzącym film jest komik (Bill Maher) to z jego ust padną zabawne teksty. O ironio, jednak nie, bowiem tą przyjemność odebrały ów komikowi wszystkie osobistości przewijające się na ekranie. Z ich ust padają tak głupie stwierdzenia, że nawet George Bush przy mięknie przy tych epitetach (choć kilka jego one-linerów też padło w tym filmie).
Swego czasu obejrzałem Boga Urojonego Richarda Dawkinsa. Dawkins to przykład fajnego gościa, z głową na karku, który argumentuje swoje prawdy ze stoickim spokojem (w przeciwieństwie do wierzących, kiedy coś im się nie spodoba) i tak samo jak Maher pokazuje, że wiara, a raczej skutki jej działania przerażają. Nie chcę tu się rozpisywać dokładnie na temat moich wszystkich myśli, bo to recenzja filmu a nie dogmatów, ale muszę powiedzieć, że gdyby przyjrzeć się z bliska tym wszystkim dokumentom trzeba je pochwalić za to, jak udowadniają dwoistość ludzkiego rozumu – sam istnienie takiego filmu jest dowodem, że potrafimy MYŚLEĆ. Z kolei bohaterowie filmu udowadniają, że NIE POTRAFIĄ. Oczywiście, z mojej strony jest to postawa antyreligijna, ale twórcy filmu robią niemal identycznego, co sama religia – ostrzegają świat przed zatraceniem. Religulous podkreśla, że głównym powodem, dla którego ludzkość trafi szlag jest właśnie religia. Religia z kolei zwala winę na grzechy samych ludzi (czyli własnych wyznawców – w kontekście, że skoro wierzę w Boga to i reszta musi a więc ,jeśli robisz źle ,to trafisz do piekła..
). Czyż to wszystko nie brzmi jak jeden wielki chory w zamyśle plan autodestrukcji?

Wszyscy się dzielimy na wierzących i nie wierzących. Głównym problemem wierzących jest to jak sobie poradzić z… wyznawcami innych religii.
Religia jest genialnie skonstruowanym narzędziem – opiera się na zasadach, które wydają się być słuszne. Jednocześnie jej dogmaty wzajemnie się wykluczają. Czasami Biblię trzeba czytać dosłownie, czasami umownie. Dlaczego? Może dlatego, że człowiek światły powinien sam się domyślić? Sprytne, prawda? Można powiedzieć, iż zasada działania religii jest tak prosta, że naprawdę trudno przekonać ludzi do odmiennych przekonań. Takiego czegoś nie stworzył nikt głupi. Raczej ktoś, kto przeczuł, że niedługo straci rozum i zechciał go ratować. Niemal jak kieliszek zapomnienia. Wielu bogów, święte wojny, terroryzm w imię własnych racji. Czy religia to naprawdę coś pięknego? Ech.
Podsumowując; Religulous to świetny dokument pokazujący, że wystarczy użyć nieco rozumu, by strona przeciwna przytoczyła wobec siebie myśl tak głupią, aż śmieszną. Tylko czy to jest faktycznie śmieszne? Żałosne, zważywszy, kiedy senator mówi “W tym kraju nie trzeba zdać testu na inteligencję, by zostać senatorem“. Po takim czymś powinna paść chwila ciszy. I faktycznie pada. Polecam na odświeżenie rozumu. Szczególnie dzieciakom.
Religulous
FilmWeb | IMdB | Rotten Tomatoes

