h1

CLV: Vanilla Sky

kwiecień 4, 2009

Vanilla Sky

To film, który miałem okazję obejrzeć kilka dobrych lat temu, jednak los spłatał mi niezłego figla; kiedy już wybierałem się do kina wychodząc z klatki potknąłem się o nierówność na chodniku i z nosa spadły mi okulary. Patrzyłem w to nie dowierzając, jak prawe szkło spada na ziemię i roztrzaskuje się na kawałki. Minęło 7 lat i w końcu trafiłem na okazję obejrzenia Vanilla Sky. Film pokręcony jak mało który. Po obejrzeniu wprawia w niezły zawrót głowy i mogą nam towarzyszyć mieszane uczucia. Przeczesując sieć doszukałem się wielu sprzecznych opinii i nie kryję zdziwienia, bowiem dziełko Camerona Crowe’a trudno wpisać w jakieś ramy a dodając masę interpretacji diabli wiedzą, co można o tym wszystkim sądzić.

10000

Już sam początek daje pojęcie, że to będzie niezła jazda, ale żeby nie psuć wrażenia daruję sobie szczegółowego opisy. David (w tej roli Tom “Jestem Zajebisty” Cruise) jest facetem, któremu niczego do szczęścia nie brakuje. Fortuna odziedziczona po ojcu sprawia, że może mieć wszystko i wszystkich. Praca oraz seks z Julie (Cameron Diaz) to jego codzienność. W dniu swoich 33.  urodzin poznaję piękną Sophię (cudowna Penelope Cruz) – dziewczynę swojego najlepszego kumpla. Między Davidem a nią natychmiast nawiązuje się coś więcej niż zwykła znajomość. Zazdrosna Julie doprowadza do wypadku, w wyniku którego ginie a David doznaje poważnego zniekształcenia twarzy. Od tej pory jego życie zamienia się w koszmar i jego jedynym celem jest doszukanie się, o co w tym wszystkim chodzi.

20000

Nie widziałem do tej pory filmu, na podstawie którego nakręcono Vanilla Sky, czyli Otwórz Oczy, ale czytając pokrótce jego opis można łatwiej domyślić, o co (być może) chodzi w amerykańskiej wersji. Jankesi moim skromnym zdaniem dość zgrabnie wpletli własne pomysły i choć sam jeszcze wszystkiego nie zrozumiałem doszukałem się kilku możliwych wersji. Zabawne jest to, iż wszystkie wydają się być właściwe a czy to już zamierzenie twórców filmu czy dopisywanie filozofii widzów to już inna bajka.

Vanilla Sky to moim zdaniem film o chciwości – kiedy masz pieniądze możesz wszystko i czujesz, że nic nie stanie ci na drodze. Nie martwiąc się o dzień jutrzejszy żyjesz chwilą nie patrząc na konsekwencje swoich czynów. Życie wydaje się być bajką, ty bogiem świata a ludzie marionetkami. Przychodzi  jednak chwila, kiedy ty sam wyglądasz jak marionetka a twoim  życiem zaczyna kontrolować ktoś inny.

30000

Mnogość interpretacji jest atutem tego filmu i jednocześnie (mając na myśli zakończenie) jego wadą. Tworząc taki labirynt zagadek i domysłów łatwo o pochwały jak i cięgi. Cameron Crowe poprowadził tą historię całkiem sprawnie stopniowo potęgując napięcie, jednak końcówka filmu może rozczarować widza oczekującego, że tak się wyrażę, zakończenia nie wyjętego z dupy. Moje odczucia są mieszane. Z jednej strony po głębszej analizie zdarzeń doszukałem się argumentów “za” i w sumie całość wydała się składna, ale pomimo wszystko wciąż nie “czuję” zaserwowanego zakończenia.

Kilka słów o wadach; być może niektórzy uważają Toma Cruise’a za dobrego aktora, jednak w moim odczuciu ten gość jest przeciętny. Jako osoba prywatna posiada tą charyzmę i pewien urok, jednak w Vanilla Sky ma jakby proroczy charakter – postać Davida przypomina dzisiejszego Toma Cruise’a – jego zachowanie jest dla mnie irytujące. Ileż można gapić się na jego uśmiech mówiący “Ależ ja jestem zajebisty!”. Ten narcystyczny ton, z jakim chodzi przez niemal cały film po prostu odrzuca. W pewnej chwili obawiałem się, że jeszcze wyskoczy z jakimś tekstem a propo scjentologii. Żeby tego było mało na początku filmu przewija się Katie Holmes (jako ona sama), i która jeszcze nie nie wie, że stanie się przyszłą żoną Cruise’a) na okładce jakiegoś pisma. Szczegół trudny do wychwycenia, bowiem trwa ułamek sekundy i jest w charakterze “niezapowiedzianym”. Wracając do Toma – on grał samego siebie (a to chyba żadna sztuka?); jego pozy, ruchy i momentami nadekspresyjna gra sprawiały, że miałem go dosyć na ekranie. Zupełnie jak początek Mission: Impossible 3 – to samo; te narcystyczne uśmiechy, adoracja przyjaciółek i postawa “jest po prostu cudowny!”.

40000

Gwiazdą tego filmu jest Penelope Cruz. Kobieta nie tylko zniewala urodą, ale posiada wielki talent aktorski. Pomimo jej hiszpańskiego akcentu (co w przypadku Hollywood jest niemal nie do zaakceptowania) jest po prostu cudowna. Bije Cruise’a na głowę. Przy niej blednie nawet Cameron Diaz. Cruz zaskakuje mnie w każdym swoim filmie. Wpierw była to Vicky Cristina Barcelona a teraz Vanilla Sky. Nie dziwię się, że dla niej Cruise rzucił Nicole Kidman.

Podsumowując; to film dla fanatyków odkrywania smaczków klatka po klatce; dla poszukiwaczy rozwiązań fabularnych oraz uroku Penelope o fanek Toma Cruise, którym jeszcze nie obrzydł. Jak już wspomniałem zakończenie może wywołać mieszane uczucia, dlatego warto obejrzeć film kilka razy, bowiem już za tym drugim można odczuć pewne subtelne różnice. Jeśli nie znosicie Toma sięgnijcie po oryginał Otwórz Oczy, bowiem po analizach Vanilla Sky sam mam ochotę przyjrzeć się jak wygląda ta historia w wersji hiszpańskiej. Dodatkowo przyciąga fakt, że w obu wersjach występuje piękna Penelope. A to już wystarczający powód.

Vanilla Sky
FilmWeb | IMDb | Rotten Tomatoes

[SPOILER!] Poniżej moje spostrzeżenia. Jest to jedna z możliwych wersji tej historii, ale moim zdaniem jest ich kilka, równorzędnie “prawdziwych“.

To wszystko a propos dźwięku maszyny do pisania po napisach ;]
Obejrzałem film bez napisów końcowych (były wycięte :P ) i dlatego mnie zaciekawiła informacja na temat dźwięku maszyny do pisania pod koniec filmu. Oto moja sugestia:
Pamiętacie, co Brian mówił do Tomka kiedy był pijany na imprezie? Że jest taki i taki i pochodzi z Ohio. Dr Curtis też mówił, że jest Ohio. Możliwie więc jest, że po tym jak Brian stwierdził, że pojedzie sam do domu to faktycznie tam pojechał i zaczął pisać swoją opowieść, w którym Tomek już się mizia z Penelope.
Dalej; pamiętacie kwestię Briana “Julie Juliane – my dream girl is your fuck buddie“. A zaraz po tym, jak omal nie zostali rozjechani przez ciężarówkę Brian powiedział:
Brian: And you know what happend? Your life flash before my eyes.
Tomek: And how was it?
Brian: Almost ready to dying for.
To co powiedział Brian jest przecież streszczeniem finału; Tomek widzi swoje życie przed oczami i już w trakcie spadania był gotów za to umrzeć (czyli zakończyć “sen”, który dotychczas był jego życiem).
Potem Brian na imprezie miał koszulkę z napisem “FANTASY”, jakby to co było już jest wymysłem. I jeszcze jedno; na tej imprezie na jednej ze ścian wisiała fotografia kobiety w samochodzie, czyli PRZED wypadkiem samochodowym. Poza tym na koszulce Briana oprócz napisu FANTASY były jeszcze narysowane dwie identyczne blondynki – z wyglądu i fryzury – zupełnie jak Julie.
To może tłumaczyć, że Brian pisał książkę o swoim kumplu, któremu podrzuca inną laskę, by zdobyć Julię i książka zaczyna się od sceny w której Tom wchodzi do budynku swojej firmy i już śni, bowiem wszystko jest tak, jak chce – czeka na niego typ ze śniadaniem NA ULICY i z miejsca staje się bogiem swojej rzeczywistości. To wszystko tłumaczyło by fantastyczne motywy i fakt tego, że właśnie w tej scenie wprowadzono postać Davida po przez opis tego kim jest a książka jego ojca jest jakby nawiązaniem do tej całej firmy; przecieź hasło reklamowe firmy było identyczne jak tytuł książki jego ojca.
Mam nadzieję, że nie zamotałem :D . Uważam, że to jest taki smaczek, który być może odróżnia Vanilla Sky od oryginału.

Link do tematu na FilmWebie.

Dodaj komentarz