h1

CLIX: Oszukać Przeznaczenie 3

kwiecień 6, 2009

Oszukać Przeznaczenie 3

Nie mam litości dla tak beznadziejnego filmu. Pierwsza część była naprawdę mocna; wizja ginących pasażerów robiła wrażenie i wszystkie późniejsze sceny śmierci chwytały za gardło a cały film przesączony był chorym klimatem. Druga część zaczynała się świetnie zrealizowaną kraksą samochodową, ale dało się już powoli odczuwać wyczerpanie formuły. Trzecia część to ewidentny dowód, że cykl jest już żyjącym trupem, który będzie się utrzymywać dzięki niewiele wymagającej widowni.

Buuuuu! Śmieeeerć! Śmieeeerć! Śmieeeeerć!

Po pierwsze; twórcom udała się rzecz niesłychana. Nakręcili NUDNY horror, pomimo tego, iż kopiuje schemat z poprzednich, o niebo lepszych części. Bohaterowie nie tylko są bezbarwni, ale też niesamowicie głupi. Paplają przez cały film dedukując o znaczeniach fotografii, na których widnieją przyszłe ofiary (losu). Wszystko, co wychodzi z ich ust woła o pomstę do nieba. Aż chce się zadać pytanie, co za kretyn pisał scenariusz, w którym każde pierdnięcie, każdy ruch powietrza traktowany jest jako nadejście śmierci? Główna bohaterka jest tak strachliwa, że umarła by na widok własnego odbicia w lustrze.

Wszystko zaczyna się od wypadku kolejki w wesołym miasteczku. Wendy na podstawie swoich zwidów zaczyna twierdzić, że stanie się coś niedobrego. COŚ. Jak ja lubię to słowo. Jest takie straszne! Wendy wpada w histerię i w gdyby nie fakt, że to tylko film trafiłaby domu, ale wariatów. Jednak scenarzyści postanowili ciągnąć debilizm od początku do końca i w rezultacie dostaliśmy kolejne letnie filmowe dno, aż szkoda każdego słowa na tą recenzję.

Ten plastikowy diabeł streścił sens filmu w trzech zdaniach. Kozak!

Sceny śmierci to nieplanowana i żałosna komedia roku. Poczynając od idiotycznej sceny w solarium, w której to dwa plastiki smażą się na kotlety zapominają, że jednym ruchem ręki mogą wyjść z opresji (ale w końcu to plastiki, nie?). Dalej mamy śmierć w siłowni, w której to gościu po serii krzyków “Jebać niedźwiedzi”! zostaje zmiażdżony od szyi w górę przez ruchomą część maszynerii, na której pakował w pocie czoła. Krzyk dziewczyny sprawia, że widz ma ochotę zaryczeć, ale ze śmiechu. Każda kolejna scena zejścia jest pokazywana zabawnie w oparciu o detal. Nie rozumiem intencji twórców, iż czepili się jednej i tej samej formy uśmiercania kolejnych bohaterów. Śmierć musi się cholernie nudzić (pomimo 150 tysięcy zgonów dziennie, jak to powiedział jeden z kandydatów na nagłe zejście), skoro wymyśla tak skomplikowany bieg wydarzeń, by w końcu kogoś udupić. Sceny w fabryce rozbrajają – co tam się nie musiało dziać, żeby całkiem fajną laskę zabił pistolet strzelający gwoździami. Zapewne to był taki chwyt reżysera “A tu was zaskoczę! Pokazuję wózki, wylewam paliwo, rozrzucam pudełka a tu bach, pistolet na gwoździe!”.

No i ona z tą miną przez cały czas filmu

Z początku sądziłem, że zakończę recenzję po trzech zdaniach, jednak przyjemność z gnojenia takich filmów to czasami masochistyczna przyjemność ;P. Nie polecam, chyba, że nabuzujecie się do tego stopnia, iż zapomnicie, co oglądacie a wtedy być może po wytrzeźwieniu będziecie wszystkim mówili “Fajną dupę gdzieś widziałem, ale nie pamiętam gdzie” ;]. Mowa o Mary Elizabeth Winstead.

Oszukać Przeznaczenie
FilmWeb | IMDb | Rotten Tomatoes

Dodaj komentarz