
CLVIII: Dzielny Despero… z szaloną kamerą :D
Kwiecień 6, 2009Dzielny Despero 
![]()
Dzielny Despero to urocza animacja, której nie była pisana popularność wśród młodych widzów, bowiem jej warstwa fabularna jest daleka od shreko-podobnych schematów. To ciepła i mądra opowieść o czymś, co w kapitalistycznym świecie nie ma racji bytu – o odwadze, honorze i dzielności. Brzmi banalnie? Cóż, od animacji z małą, uroczą myszką nie należy wymagań zbyt wiele, jednak Dzielny Despero moim zdaniem to film zasługujący na uwagę ze względu na przesłanie. Nie jest nachalne i chociaż nie podane w prosty sposób (nie wywalono kawę na ławę) to zadziwiło mnie pozytywnie, że takie bajki jeszcze powstają.

Rzecz się się dzieje w pewnym królestwie, które w swoim kalendarzu ma wielki zwyczaj robienia… zupy. Podczas jednego z takich festynów do miasta wpada szczur Roscuro (głos Dustina Hoffmana) i jego pociąg za zapachu zupy kończy się kąpielą w królewskim talerzu. Królowa na widok szczura dostaje zawału serca i lądując twarzą w zawartości talerza, umiera. To traumatyczne wydarzenia kładzie cień na całe miasto – święto zupy (czy w ogóle jej gotowanie) zostaje zakazane i jednocześnie wszystkie szczury stają się wrogiem publicznym. Księżniczka Pea (głosik Emmy Watson) przytłoczona śmiercią matki przesiaduje dniami w swoim pokoju a jej ojciec, już wdowiec, przygrywa sobie smutną, acz piękną melodię roniąc co chwila łzy.
W tym samym czasie, w Mieście Mysz, poznajemy głównego bohatera – małego Despero posiadającego uszy wielkie niczym i adekwatną do ich wielkości chęć poznawania świata i brak strachu przed ludźmi. Jednym słowem ta mała, urocza jest chodzącym przypadkiem wśród innych swoich, czym przyprawia masę kłopotu swojej rodzinie. Postanawia ona wysłać Despero na misję “jak nauczyć się bać” (dla niekumatych – jak uciekać przed ludźmi). Myszka trafia do zamku księżniczki Peii. Trafia na książkę, którą zamiast zjeść – czyta ;]. Opisana jest w niej historia o dzielnym, odważym i honorowym rycerzu ratowującym piękną księżniczkę bardzo wpływa na Despero. Mysz bierze sobie do serca tą krzepiącą historię i koniec końców, trafia do samej księżniczki Peii. Z miejsca zyskuje sobie jej sympatię i obiecuje, na życzenie księżniczki, iż następnym razem dopowie, jak się kończy rycerska opowieść. Niestety, Despero łamie zasadę bycia myszą – kontaktuje się z człowiekiem. Zostaje skazany na banicję. Od tej pory jego jedynym celem jest odnalezienie księżniczki. Nie wie jeszcze, że wkrótce trafi na szczura Roscuro (który po incydencie z zupą wylądował w Mieście Szczurów) a to nieoczekiwanie zmieni bieg wydarzeń.

Film wydał mi się bardzo pozytywny, zaskakująco mądry, daleki od schematów prostego kina przygodowo-komediowego, przez co, niestety, nie zdobył większego grona zwolenników. A szkoda, bo ostatnimi czasy niewiele podobnych animacji przechodzi przez ekrany kin. Mam tu na myśli tą życiową energię, jaka kieruje postępowaniem Despero i urok niesamowicie pięknej animacji, która w sekwencjach, które streszczają opowieść o rycerzu wyglądają jak obrazy malowane na płótnie. Doprawdy, taką animację trzeba oglądać na wielkim ekranie.
Nie znajdziecie tu odnośników do popkultury. Dzielny Despero jest jakby zwrotem w kierunku starego dobrego kina, gdzie liczyła się opowieść i jej przesłanie a nie dowcipy o idiotach z pierwszych stron Pudelka. Humor wynika z charakterów postaci a nie, jak to bywa w Shreku, wtrącany coraz w dialogi. Problem w tym, iż scenariusz nie jest prosty i wymaga od dzieci nieco wysilenia mentalnego. Z kolei dorosłym spodoba się urok animacji i brak infantylności. To świetne kino na rodzinny wypad. Jeśli chodzi o muzykę; dobrze ilustruje film i przyjemnie wpada w ucho, nawet smutniejsze utwory (np.: A King’s Sadness) naprawdę pięknie brzmią.
Na koniec wspomnę o elemencie, który mnie zauroczył, mianowicie klimat animacji. Wszelkie lokacje zastały cudownie oświetlone, przez co nadały historii magii i ducha. I to jest plus tej animacji – opowiada nie tylko po przez bohaterów, ale też poprzez światło i mrok. Główna trójka ekipy dubbingującej, czyli Matthew Broderick, Emma Watson oraz Dustin Hoffman spisali się świetnie. Książkowego oryginału nie znam, jednak film jest dobry, choć nie każdemu się spodoba. Polecam, przede wszystkim za kompleksowość, niejedną ukrytą w kadrze mądrość i brak dziecinady. Przyznacie, że takich animacji 3D dzisiaj ze świecą szukać ;].
Dzielny Despero
FilmWeb | IMDb | Rotten Tomatoes

