
CLX: Duch Miasta bez ducha
kwiecień 7, 2009The Spirit – Duch Miasta 
![]()
Kiedy tylko zobaczyłem wybraną stronę komiksu The Spirit autorstwa Willa Eisnera zadałem sobie pytanie jedno zasadnicze pytanie; mianowicie, dlaczego Frank Miller zdecydował się na nakręcenie tego filmu w oprawie graficznej Sin City? Po seansie można domyślać się kilku odpowiedzi; Miller stwierdził, że sam wygląda a’la Miasto Grzechu przyciągnie do kin pokaźną widownię, albo zdecydował się na taki ruch obawiając się własnych możliwości reżyserskich. Obie możliwości są bliżej prawdy, niż to można sobie wyobrazić.

The Spirit to film niesamowicie toporny, trudny do oglądania a jeszcze trudniejszy do zrozumienia. Nigdy nie czytałem oryginału, jednak przeglądając na oko karty komiksu stwierdziłem, że Will Eisner przelewał więcej humoru w swoje historie, niż to miał w zwyczaju i Miller popełnił adaptację chybioną niemal w każdym aspekcie. Wykorzystanie przez Millera wizualnego wizerunku jego własnego komiksu przysporzyło filmowi kłopotu, bowiem każdy widz spodziewał się kolejnej odsłony Miasta Grzechu, tyle, że pod inną nazwą. I to był pierwszy błąd Millera. Zaraz za chybioną, o ironio, oprawą wizualną stoi marniutki scenariusz. Jego konstrukcja przypomina twórczy bełkot (co ciekawe, dużo o bełkocie w tym filmie mowa), z którego wytrwalszy widz zapamięta może kilka mniej lub bardziej zabawnych scenek. Bo The Spirit nie jest śmiertelnie poważnym poważnym kinem. Zawiera w sobie niespodziewanie dużo humoru, który i tak przestaje być śmieszny przez drętwą reżyserię.

Ten film zabił trefny dobór środków. Stylistyka noir nie pasuje do humoru z kolorowych kart komiksu a sekwencje humorystyczne źle mieszają się z tymi poważnymi. I żal patrzeć, kiedy niemal wszyscy aktorzy sprawiają wrażenie kretynów, którym włożono w usta chyba najgorsze dialogi wszech czasów (“Zabiję cię na wszystkie sposoby!“).
A fabule nie ma co się rozpisywać. Reżyseria zawaliła wszystko co możliwe; brak emocji i napięcia sprawia, że film ogląda się jak reklamy na papierze toaletowym – wiadomo, dokąd wszystko zmierza. W zupełności 5 pierwszych minut filmu wystarcza, by ocenić całość. The Spirit to porażka w każdym aspekcie. Nawet to, co tutaj jest dobre minęło się z celem.

Patrząc w przyszłość aż strach myśleć, jaki pływ będzie miał Frank Miller na kolejne części Sin City. Inna sprawa, że to jego komiks i powinno pójść sprawniej, jednak po marnym The Spirit już wszystkiego można się już spodziewać. Przed najniższą oceną film uchroniła jedynie warstwa wizualna, niektóre humorystyczne akcenty i żeńska część obsady. Wszystkie panie są niczego sobie, choć wątpię czy w duchu chociaż jedna z nich potwierdzi, że ten film jest czegoś wart, oprócz nich samych ;].
The Spirit – Duch Miasta
FilmWeb | IMDb | Rotten Tomatoes

