
CLXIII: Co się stało 28 Dni Później
kwiecień 10, 200928 Dni Później 
![]()
Ten film ma świetny klimat. Już pierwsze ujęcia niepokoją; kamera sunie po monitorach wyświetlających krwawe zamieszki, wojnę i wszelkie inne przejawy ludzkiego okrucieństwa. Ich widzem nie jest człowiek, ale małpa podłączona do jakiejś aparatury. Chwilę później widzimy, że małpa nie jest sama. Nagle do pomieszczenia wpada grupa ludzi. Z ich zachowania wnioskujemy, że na pewno nie przyszli w celach turystycznych. Okazują się bowiem grupą bojowników walczących o prawa zwierząt. Kiedy decydują się je wypuścić przed zamiarem stara się ich powstrzymać pojawiający się w drzwiach laborant. Ostrzega, że każde zwierzę jest zarażone śmiercionośnym wirusem, który wywołuje niekontrolowaną furię. Niestety, na ostrzeżeniu się nie kończy. Wypuszczone zwierzęta zabijają wszystkich. 28 dni później w jednym ze szpitali budzi się Jim. Jeszcze nie wie, że kilka minut później przed jego oczami ukaże się panorama kompletnie wyludnionego Londynu…

28 Dni Później robi wrażenie filmu nakręconego kamerą cyfrową. W ujęciach jest pełno ujęć “z ręki”, bowiem przeważająca ich ilość zostało nakręcona pod kątem, co dało wrażenie “nieprofesjonalności” i dokumentalnego realizmu. Plastycznie całość jest “brudna” i przez to niesamowicie klimatyczna. W czasie seansu można całkowicie wtopić się świat apokaliptycznej wizji i dzięki temu wczuć w sytuację bohaterów. Przyznam, że uwielbiam takie “survivalowe” klimaty, ale wyłącznie wtedy, kiedy są poprowadzone sprawną reżyserską ręką. W tym przypadku rola to przypadła Danny’emu Boyle’owi, który ostatnio powrócił w chwale świetnego oscarowego Slumdoga. 28 Dni Później to zupełnie inne kino, ale tym samym pochwała dla Boyle’a, że potrafi kreować tak różne (choć nie do końca) światy.

Oczywiście fani zombie powinni być zachwyceni. Rozszalałe potworki naprawdę potrafią przestraszyć. Widz przez cały film trwa w napięciu i to jest jedna z największych zalet tej produkcji. Co ciekawe, daleko jej od hollywoodzkiej schematyczności. Trudno przewidzieć kto będzie kolejnym posiłkiem zombie i dlatego też scenariusz jest pomimo poruszanej tematyki jest oryginalny. Nie zalatuje on sztucznością, ogranymi schematami. Wszystko sprawia wrażenie “pisanego przez życie” (nie licząc samych zombie x)). Duża w tym zasługa plastyki filmu i świetnych zdjęć – ujęcia są niesamowite (choć mogę to przypuszczać na wyrost).

Do tej pory widziałem dwa filmy Boyle’a; Slumdoga i 28 Dni Później i zaczynam dostrzegać podobieństwa w podejściu do fabuł. Właściwie oba traktują o (ludzkiej) naszej pokręconej naturze i jakkolwiek byłaby ona zepsuta Boyle zawsze widzi jakiś promyk nadziei nie zapominając, że jednak, to co złe istnieje, bo taka jego rola. U Boyla zawsze jednostka/tki walczą wbrew systemowi/społeczeństwu. Są niczym bohaterowie romantyczni poszukujący normalności, choć sami nie są tez ulepieni ze świętej gliny. Być może Boyle w jakiś sposób uszlachetnia zło dając do myślenia, że to właśnie ono czyni dobro dobrem. Być może w tej chwili sięgam szczytów nadinterpretacji, jednak najczęściej szukam w filmach, tego, czego nie widać w nich na pierwszy rzut oka. Byłem bardzo ciekaw, jak Boyle zakończy ten film i moje zdanie na ten temat jest wyjątkowo subiektywne i dlatego zostawię je wyłącznie dla siebie.

Zapewne jestem jednym z niewielu widzów, którzy najmniej interesowali się samymi zombie a bardziej obserwacją jednostek w obliczu zagrożenia, które przecież spowodował sam człowiek. Boyle nakręcił bardzo dobry film ze świetnym, apokaliptycznym klimatem, chmarą zombie, charakterystyczną wizualną warstwą (momentami kojarzył mi się z Matrixem x)) oraz nieustającym napięciem. Kino warte swojego czasu.
28 Dni Później
FilmWeb | IMDb |Rotten Tomatoes

