h1

CLXXIII: Madagaskar 2

maj 23, 2009

Madagaskar 2

Wydaje się, że wszystkie animacje 3D powinny iść śladem Pixara i udowadniać, że potrafią bawić i rozśmieszać jak żaden inny gatunek filmowy. DreamWorks Animation to największy rywal Pixara na rynku komputerowych animacji i choć ten pierwszy może pochwalić się znaczną ilością produkcji o tyle Pixar pozostaje moim faworytem przede wszystkim za klasę swoich filmów. Dlaczego? Madagaskar nawet w porównaniu z najsłabszym filmem Pixara - Autami – wypada dość blado.

Fabuła jest dość kretyńska i do tego częściowo ściągnięta z Króla Lwa. Alex, Gloria, Marty i Melman tym razem trafiają do swoją ojczystą ziemię, czyli dzikie równiny Afryki. Każdy z nich próbuje się znaleźć wśród swoich krewnych. Alex jako syn króla musi przejść próbę ognia, by udowodnić, że jest godzien zająć tron po ojcu (i przeszkadza mu z tym the zły Makunga). Gloria trafia na krzepkiego adoratora Moto Moto i właściwie na nic nie narzeka. Z kolei zebra Marty uświadamia sobie, że jej wyjątkowe umiejętności, jakie czyniły ją sławną w Nowym Jorku tutaj okazują się niczym specjalnym (na zasadzie – wszystkie zebry wyglądają jak armia klonów). Melman, czyli nasza emo-żyrafa przeżywa emocjonalne rozterki i nie wie, w jaki sposób wyznać Glorii swoje miłosne uczucia. Tło tej schizowatej historyjki dopełnia banda pingwinów, król Julian, dwie małpy oraz wyjątkowo irytująca postać krzepkiej staruszki.

Trzeba to powiedzieć jasno i wyraźnie – gdyby nie drugi plan zwariowanych postaci ten film nie byłby nawet w połowie tak dobry. Ogólnie scenariusz brzmi jak sen pijanego informatyka; przez ekran przewija się masa postaci rzucających coraz jakiś popkulturowy dialog, choć trudno dostać bólu brzuchu ze śmiechu. Początek nie zwiastuje niczego specjalnego. Jest to właściwie retrospekcja, która wyjaśnia, w jaki sposób Alex trafił do Nowego Jorku i stał się turystyczną atrakcją. Tutaj właśnie można odkryć podobieństwa do Króla Lwa, z tą różnicą, że jakoś nieszczególnie zabawnie jak można się było spodziewać.

Jak na film dla młodszej widowni to produkt wyjątkowo seksistowski i kretyński. Motyw z waleczną babcią jest w 100% nietrafiony. Jej zatargi z Alexem i charakter sprawiają, że mam ochotę spalić ją rytualnie na stosie ;P. Poza tym wspomniany seksizm – zdaje się, że niemal w każdej komercyjnej produkcji takie motywy to już standard, ale dlaczego nawet w filmach dla dzieciaków?

Madagaskar 2 to film po trochu dla każdego. Dzieciaki będą się śmiać w drugoplanowych postaci a dorośli z miłosnych rozterek Melmana oraz podrywów hipopotama Moto-Moto. Ogólnie jednak to film średnio śmieszny, fabularnie niemal głupi i schematycznie oklepany. Można więc stwierdzić – idealny na lato. Ja go uznaję za najsłabszą animację 3D, jaką do tej pory widziałem. Przede wszystkim za brak oczekiwanego poziomu rozrywki. Pixar potrafi zawsze zaskoczyć a tutaj wieje zmęczeniem materiału.

Podsumowując; swoisty zapychacz czasu. Nic specjalnego. Prawdopodobnie szybko wyleci z pamięci, chyba, że uwielbiacie zwariowane pingwiny i króla Juliana, który bije na głowę wszystkie postaci razem wzięte.

Madagaskar 2
FilmWeb | IMDb | Rotten Tomatoes

Dodaj komentarz