
CXXV: Push… this things away
maj 31, 2009Push 
![]()
Hollywood cierpi na brak oryginalności i jeśli brakuje pomysłów na remake’y bierze się za misz-masz Herosów oraz X-Men i wychodzi z tego Push. Widzowie przyciągnięci szumną reklamą i kolorowiutkimi kadrami lgną do kina jak muchy do miodu tylko po to, by ostatecznie znudzić się w połowie filmu. To produkcja z początku sprawiająca wrażenie całkiem niezłej, która w końcu traci na polocie a błędy próbuje zakryć efektami specjalnymi z drugiej półki.

Zabawne jest to, że większość w miarę składnej fabuły zostaje nam przedstawiona w telegraficznym skrócie; scenarzyście wpakowali do historii Hitlera, który zamarzył sobie o stworzeniu armii z ludzi o niezwykłych umiejętnościach (“wąchacze”, “cienie” etc) rozproszonych po świecie. W tym celu powołuje do życia organizację oryginalnie nazwaną Wydziałem, której jednym z targetów ma być również opieka nad takimi ludźmi. Wiadomo jednak, ile wspólnego mają ze sobą Hitler i opieka. Nasi nieszczęśni bohaterowie muszą więc uciekać przed Wydziałem wykorzystując, bądź nie, swoje niezwykłe umiejętności.

Na pewną uwagę zasługuje wizualna strona filmu. O ile same efekty specjalne to żaden cud natury, o tyle zdjęcia przypominają stylem kadrowania komiks a dodatkowa feeria kolorów, o ironio, nie wprawia w obrzydzenie. Skąd my to znamy? Z Herosów. Eksperymenty na ludźmi o niebywałych zdolnościach związane z Niemcami? X-Men. Gdyby wyprać to wszystko z Push i zostawić w nim to, co oryginalne, pozostanie jedynie muzyka i kiepski, na domiar tego, jakby niedokończony scenariusz. Szkoda wielka, bowiem jedyne, co może przyciągnąć widza to piękna żeńska obsada a w niej młodziutka, ale niezwykle utalentowana Dakota Fanning w roli Cassie. Osobiście jej zdolności aktorskie robią na mnie wrażenie. Jedynie scena, w której… upija się jakimś trunkiem nie wyszła przekonująco, ale to raczej z dość oczywistego powodu. Z kolei Chris Evans jako Nick zdaje się być bardziej drewniany niż latające belki w finałowej bitwie. Poza tym z serii “znam go, ale nie pamiętam skąd” występuje tu Cliff Curtis (Bowman ze Szklanej Pułapki 4.0), Djimon Hounsou , który moim zdaniem kopiuje swoją rolę w Wyspy Baya oraz śliczna Camille Belle (Kiedy Dzwoni Nieznajomy)

Największa bolączką filmu zaraz po zrzynce z dobrych produkcji jest, o ironio, scenariusz. Mniej więcej pierwsze pół godziny filmu jest w miarę jasne. Kiedy historia zaczyna tracić na tempie sami aktorzy zdają się pałętać po planie niczym ślepe owieczki i dzieje się tak do samego finału, który pomimo swojej widowiskowości traci na warstwie emocjonalnej. Ma się bowiem wrażenie, że czegoś tu brakuje. Sama końcówka na domiar jest otwarta dając do zrozumienia “reszta w sequelu”. W efekcie czuje się wielki niedosyt i nic go nie ratuje. Można dodać, iż pewne elementy filmu niezamierzenie wywołują uśmiech politowania – Chińczycy potrafiący krzykiem rozbijać w pył szyby i przy okazji działać na na mózg jak mikrofalówka. Najgłupsze jest jednak to, jaki grymas pojawia się na ich twarzach. Dosłownie jakby dostali kopa między nogi. Właściwie jedyne, co mnie trzymało przy tym filmie to Dakota Fanning i niezwykle kolorowe (choć niemęczące wzrok) zdjęcia Petera Sovy.

Dlatego też wyszedł film praktycznie o niczym. Kiedy wydawać się mogło, że chodzi o jedno scenariusz wykonuje twist a wtedy trudno pojąć, do czego sensownego to zmierza. Od czasu wyłapać można drobne bzdury logiczne, np.: przekonywanie mocami chińczyka po angielsku, który angielskiego nie rozumie. Jest to zupełnie niepotrzebny film. Brakuje mu oryginalności i składności.
Podsumowując; Push to film, gdzie panuje znany już do obrzydzenia przerost formy nad treścią. Potencjał drzemiący w pierwszych 30 minutach rozpływa się niczym mgła nad Londynem pozostawiając widza z komiksowymi ujęciami i rwanym scenariuszem typu “pałętamy się po Hongkongu z planem bez planu” (coś Wam to przypomina?). Polecam tym, którzy lubią efektowne, choć niespecjalnie zadowalające kolorowe fajerwerki oraz fanom Dakoty Fanning (czyli mnie między innymi). Stąd też jedna gwiazdka dla Dakoty, druga za zdjęcia. Wspomniane otwarte zakończenie może sugerować nadejście sequela. Liczmy, że tak się nie stanie. Dla rozrywki przy okazji udowadniają masę bzdur w filmie odsyłam do topicu na IMDb 100 Things We Learned From Push z wstrzykiwaniem sobie sosu sojowego na czele…
Push
FilmWeb | IMDb | Rotten Tomatoes

