h1

CLXXVIII: Prison Break Sezon 1

czerwiec 8, 2009

Prison Break Sezon 1

banner-tv-show-2Do Prison Break przymierzałem się szmat czasu. z jednej strony ograniczał mnie czas,  z drugiej brak chęci a z trzeciej… zbyt duża popularność serialu. Nie ukrywam, że z tego samego powodu do dnia dzisiejszego nie obejrzałem (bynajmniej w skupieniu) ani jednego odcinka Lost. Po więzienne przygody dwójki braci sięgnąłem z nudów oraz racji skrajnych opinii na ich temat. A poza tym – wstyd nie znać najbardziej znanego serialu na kuli ziemskiej.

Ogromną zaletą filmu jest to, że jego główną oś fabularną można opisać w kilku słowach. Michael Scotfield (Wentworth Miller) postanawia pomóc swojemu bratu Lincolnowi Burrows (Dominic Purcell) uciec z więzienia przed czekającą go karą śmierci na krześle elektrycznym. W związku z tym popełnia przestępstwo z użyciem ostrej amunicji, co daje mu pewność, że pomimo  czystej przeszłości, natychmiast wyląduje za kratkami. Zanim jednak Michael ląduje w więzieniu wprowadza w życie szczegółowy i niemal idealny plan ucieczki z więzienia, który to jest motorem napędowym głównego wątku pierwszego sezonu. Kolejne wątki można powiedzieć są równie ważne, bowiem powoli odkrywają przyczyny dla których Lincoln został skazany na karę śmierci.

Scenariusz Prison Break jest idealnym odbiciem hitchcockowskiego powiedzenia, że “na początku jest trzęsienie ziemi, potem napięcie powinno wzrastać”. Scenarzyści przebili samych siebie tworząc skrypt, który nie daje widzowi ani chwili wytchnienia. Doprawdy nie byłem w stanie opisać własnej reakcji będąc w połowie sezonu. Setki razy zadawałem sobie pytanie “Jak, u diabła, można wyjść z takiej sytuacji?“. Każdy kolejny odcinek dawał odpowiedź a jego koniec… wprowadzał ponownie w maliny.

Krytycy wychwalali serial pod niebiosa a stopień popularności wysunął go na same podium. Nie ma się czemu dziwić – pierwszy sezon Prison Break to niemal1000 minut nieustającej akcji z taką dawką suspensu, że nie w sposób usiedzieć w spokoju przyglądając się z jaką pieczołowitością Micheal przygotował swój plan ucieczki z więzienia. Można powiedzieć – perfekcja w każdym calu, jednak tu właśnie wychodzi na wierzch jedna z wad serialu. Twórcy bowiem napisali scenariusz w tak sprytny sposób, że jego rozmachem i pędem akcji zakryli wszelkie bzdury i przegięcia i dziury logiczne. Jedną z większych (kładących nieco na ziemię całość fabuły) jest fakt, iż nikt w więzieniu nie doczytał się w teczce Michaela, iż był jednym z projektantów więzienia. Drugą, że nikt z zewnątrz nie odkrył (a nawet nie próbował) wykryć powiązań między braćmi. Poza tym w kilku aspektach twórcy ułatwili sobie aspekty moralne. Większość uciekinierów to ludzie, którzy raczej nie są typami spod ciemnej gwiazdy i dlatego też łatwiej im dopingować, chociaż jak na ironię, najbardziej w pamięć zapadają tacy wariaci jak T-Bag (Robert Knepper) czy Abruzzi (Peter Stormare).

Poza tym – trzeba powiedzieć, że Michael i spółka mieli chwilami więcej szczęścia niż rozumu i chociaż wszystko wyglądało całkiem logicznie, to jednak dało się odczuć masę naciąganych motywów. Oczywiście w takich serialach poprzeczka rośnie z odcinka na odcinek, by zaskakiwać widza coraz bardziej. Jeśli chodzi o wyrównany poziom napięcia pod względem lepiej prezentuje się pierwszy sezon Heroes. Pod koniec każdego odcinka opadała mi szczęka. W przypadku Prison Break było nieco inaczej – owszem, wszelkie twisty przyciągały coraz większą uwagę, jednak miało się to pojęcie, że Michael jednak wyjdzie po raz kolejny z opałów i generalnie całe napięcie sprowadzało się do kwestii “Heh, co oni tym razem wymyślą?“. Dlatego też uważam, że druga część pierwszego sezonu (odcinki 13-22) posiada większą dawkę napięcia, akcja poszerza swoje horyzonty a twórcy wprowadzając duże dawki retrospekcji zmieniają ogólną dotychczasową formę i robi się coraz ciekawiej. Przyznam, że ostatnie odcinku ogląda się jak na kaktusie… i natychmiast chce się sięgnąć po kolejny sezon.

Aktorsko serial jest w sumie przyzwoity. Oglądając dokumenty o realizacji serialu oczywiście dało się usłyszeć komentarze w stylu “Pracowałem ze świetnymi aktorami“, jednak prawdę rzekłszy uważam, iż ze swojego zadania najlepiej wywiązali się aktorzy grający T-Baga, Abruzziego oraz agenta Secret Service – Paula Kellermana (Paul Adelstein) (nota bene – rewelacyjna postać – najlepsza w całym sezonie). Z kolei zarówno Michael i Lincoln, czyli Wentworth Miller i Dominic Purcell to – pomimo sympatii do obu postaci – aktorzy jednego wyrazu twarzy. Poza tym wyjątkowo nie lubię Robin Tunney wcielającej się w rolę Veronici. Aktorka ta podobnie jak w The Mentalist gra niemal identycznie wykrzywiając twarz w jeden i ten sam sposób.

Z pewnością sięgnę po drugi sezon. Pierwszy dostaje ode mnie maksymalną ocenę z dwóch powodów – nieustająca akcja i produkcyjny rozmach. Brett Ratner w wywiadach wspominał, że nie był przyzwyczajony do kręcenia seriali, więc pracował nad Prison Break jak nad filmem kinowym. I w tym serialu to widać. Nie tylko dostajemy misternie uplecioną fabułę, ale też niezwykły rozmach. Wszystko to sprawia, że można przykryć wszelkie bzdury czynnikiem zaufania do twórców i cieszyć się każdym kolejnym odcinkiem. Prison Break nie bez powodu stał się fenomenem na światową skalę. Zawiera on wszystko, czego oczekuje współczesny widz – akcji, suspensu i kilku złych typów. Humoru scenarzyści trochę nam poskąpili, ale ostatecznie uważam, iż wyszło to na dobrą monetę – w tym serialu nadmiar humoru psuł by umiejętnie budowane napięcie.

Pomimo wysokiej noty raczej nie zostanę wielkim fanem serialu. Wywarł na mnie dobre wrażenie, jednak nie takie jak Dexter czy Heroes. Pomimo wszystko to jeden z najlepszych seriali wszechczasów. Jeden z tych, które mistrzowsko potęgują napięcie od pierwszej do ostatniej sekundy i pomimo masy bzdur po prostu świetnie się go ogląda.

Prison Break Sezon 1
FilmWeb | IMDb | TV.com | Fox’ Official Site

Dodaj komentarz